Super Prezydent PDF Drukuj Email
Wpisany przez jorek   
Poniedziałek, 15 Luty 2010 09:10

      Super Prezydent – Kanclerz, a dlaczego nie - Jego Cesarska Wysokość 

                                   Czyli jak odstawić świnie od pańskiego stołu.

 

            Ledwie przebrzmiały echa wielkiego zgiełku wywołanego przez  Wielką Orkiestrę Przemocy i Terroru, a nasi
super altruistyczni politycy, nasi dobrodzieje zgodnie z obowiązującym rytmem wyznaczonym przez  tę orkiestrę,
równie szczerze chcą nas uszczęśliwić i pomóc nam ze wszystkich sił. Jedni „wciskają nam kit”, że super
Prezydent uczyni z Polski krainę szczęśliwości, według drugich dobrobyt przyniesie nam kanclerz.
Jedni i drudzy
przerzucają i licytują się bezużytecznymi pomysłami, wszystko oczywiście z  myślą o dobru społeczeństwa. 
„On mi wilcze doły, a ja go bukłaczkiem”, jak w serialu „Czarne Chmury”, okładają się wzajemnie i nieustannie
z troską aby nie zrobić sobie krzywdy, a jedynie przykuć uwagę obywatela i przekonać go, jak bardzo się starają
i poświęcają, aby mu ulżyć i polepszyć jego los. Jeszcze niedawno nieco bawiły mnie różnego rodzaju ruchy
monarchistyczne, ale po tych ostatnich wygłupach nachodzą mnie myśli, że może przydałby nam się monarcha,
który pogoniłby to całe bydełko batogiem, a skoro już, to dlaczego król a nie cesarz. Warunek jest jeden, nie może
to być Radek S.( i jemu podobni) pozujący na arystokratę, cedzący słowa jak Jolka Kwaśniewska. Taki on arysto -
krata jak ona dama, choć w zestawieniu z Owsiakiem można by się nabrać. (Chyba, że żona ministra ze względu
na pochodzenie ma coś wspólnego z królami judzkimi - ale w świecie arystokracji ten rejon geograficzny się nie
liczy, bo tam każdy kto miał 10 kóz i dwa namioty tytułowany był królem). 

            Zacząłem zdawać sobie sprawę  ileż to atrakcji niesie za sobą monarchia, nie wspominając o niepodważal -
nych i niekwestionowanych, oczywistych pozytywach takiego ustroju, a że są również wady i wypaczenia, to
wiemy, żaden ustrój nie jest od nich wolny. Weźmy na przykład takiego króla Hiszpanii Jana Karola, który potrafi
publicznie ukrócić rozpasanie i swawole miedzianoskórego prymitywa z Wenezueli (mimo, że to ukochany przez
lud prezydent), nakazując publicznie „zamknięcie gęby”. Indiańcowi znad Orinoko można wiele wybaczyć, trak -
tować go z przymrużeniem oka, ale jak nasz monarcha musiałby się odzywać do rodzimych dzikusów, aby ich
przywołać do porządku i jednocześnie nie uchybić powadze monarszej? Myślę , że zwrot typu „zamknij ospowatą
mordę” do cenzora tekstów piosenek młodzieżowych z Urzędu Cenzury na ulicy Mysiej w latach 80, w reakcji na
jego obłudę, bezczelność, butę i ignorancję przyjęty byłby z nieskrywaną radością i zrozumieniem, a jednocześnie
zakończył wymuszaną medialnie modę na miłość do  „Jąkatego Jurka”, sprowadzając go do roli na którą zasługuje.
Są jednak „chamy” w naszej ojczyźnie innego kalibru, panoszą się na Wiejskiej i w innych instytucjach kalając je
i deprawując, co począć z tą hołotą. Żeby się Jego Wysokość zniżył ze słownictwem do rynsztoka to i tak nie
przyniesie to spodziewanej reakcji, pała nazwana dla podniesienia rangi buławą, była by skuteczniejsza i bardziej
by się dla tej hałastry przydała.

            Można sobie żartować do woli, a tu sytuacja robi się dramatyczna, wybito nam przez ostatnie czasy elity
doszczętnie, jednocześnie wprowadzając takie mechanizmy społeczne i taki ład ekonomiczno - prawny, który
skutecznie uniemożliwia reaktywację tychże elit. Sytuacja robi się patowa, nie ma siły społecznej, która odbudo -
wałaby państwo na zdrowych zasadach. W  próżnię wepchnęła się „dzicz” uzurpująca sobie prawa do których
nie ma predyspozycji i moralnego mandatu, mało tego, betonująca scenę polityczną,  pragnąc zawłaszczone
podstępem przywileje zachować na zawsze -  na naszych oczach powstaje kraj obłudny i autorytarny.

            Najpierw wprowadzono próg pięcioprocentowy, podobno po to, aby sprawniej procedować w parlamencie,
po kilku latach wprowadzono finansowanie patii politycznych przez państwo -  to po to, aby mafia nie finansowała
polityków -  takie znaleziono tłumaczenie dla społeczeństwa. Naprawdę zaś, chodzi o uniemożliwianie obywatelom
realnego wpływania na wybór władz, chodzi o stworzenie zamkniętego kręgu „namaszczonych”, wyłącznie z
którego obywatele będą mogli wybierać swoich przedstawicieli  - czyli nie będą mieli żadnego wyboru. Dodajmy do
tego barierę 100 tysięcy podpisów przy kandydowaniu na prezydenta, którą mają szansę przekroczyć ci, co mają
dostęp do końcówek PESEL, czyli przedstawiciele władzy. Wszyscy wtajemniczeni doskonale wiedzą, że zebranie
w krótkim czasie takiej ilości podpisów, przy olbrzymiej niechęci społeczeństwa do polityków i polityki,  jest nierealne.
System wyborów samorządowych to już jest popis celowo wprowadzonych mechanizmów antydemokratycznych. 
Lokalny niezależny lider, autorytet cieszący się olbrzymim szacunkiem i popularnością , o ile nie należy do któregoś
z gangów zwanych partiami, nie ma szansy być wybranym -  to jest demokracja. Ten zdegenerowany układ polit -
yczny tak się zabezpieczył barierami wyborczymi, że mimo oczekiwań społecznych na zmianę sceny politycznej,
niemożliwe jest jego usunięcie. Możemy wybierać między większym a mniejszym złem, to już przerabialiśmy.
Demokracja staje się frazesem i fasadą za którą skrywają się oszuści. Nie należy zapominać o pomyśle, unie -
możliwienia startowania w wyborach karanym. W Polsce, gdzie w myśl obowiązującego chorego systemu
prawnego, każdego można pozbawić wolności w każdej chwili, a to czy tak się stanie czy nie, zależy tylko i
wyłącznie od widzimisię organów ścigania i tak zwanego wymiaru sprawiedliwości, za jakiś czas zabraknie
obywateli z biernym prawem wyborczym. Ta niekonstytucyjna, niedemokratyczna szykana dotyka oczywiście 
„pospólstwa”, posłowie, sędziowie, prokuratorzy, policjanci i politycy są w zasadzie nietykalni, bo wiąże ich nić
wzajemnych mafijnych porozumień i układów. Mamy  „praworządny” kraj w którym bez problemów skazuje się
staruszków za zniszczenie chwastów wycenionych na 10 złotych, a niemożliwym jest ukaranie policjantów -
morderców czy polityków kradnących miliony.

            Wszystko o co walczono nagle staje się nieważne. Niepodległość, wolność -  to zostaje zepchnięte na
margines, w miejsce tych wartości podsuwa nam się nachalnie inne, obce, dotyczące równouprawnienia
wszystkich i wszystkiego, byle nie praw jednostki. Przecież „za komuny” również narzucano nam walkę o jakieś
mętne cele i o niezidentyfikowany ogół, to jest powrót do przeszłości, tylko w zmienionej rozwojem technologicz -
nym scenerii. Skoro tak, to cofnijmy się w czasie i wybierzmy sobie na przywódcę monarchę. Nie będziemy
marnowali pieniędzy na wybory, a przede wszystkim nie będziemy żyli w obłudzie i zakłamaniu. Władca w obawie
przed obaleniem będzie musiał rządzić sprawiedliwie. Takiego końca nie muszą się obawiać obecnie panujący, ich
gniew ludu nie może dosięgnąć, bo są wybrani w „demokratyczny” sposób przez naród. Co by powiedziała Unia
Europejska  i inne organizacje światowe stojące na straży tejże Demokracji.

                                                                                                                                                                                                        Marek Koźbiał

 

                       

PS. Przy okrągłym stole powstał ten bandycki system i mechanizmy. Dziwić powinno, że przez 20 lat system
„wypluwa” wszystkich którzy nie respektują zawartego wtedy układu i chcą dostać się na pole gry. Ta prawdziwa
demokracja jest bezsilna wobec tego przymierza ciemnych mocy. Polakom proponuje się układankę podobną do
kostki Rubika. Niby bez przerwy zmienia się układ, jak przy wyborach, mają miejsce różne kombinacje i konfiguracje,
ale efekt końcowy jest znany, przecież w zabawie biorą udział zawsze te same elementy, nie ma innych możliwości.

            Będąc dzieckiem otrzymałem w prezencie kolejkę, która mnie denerwowała bo nie mogłem (albo nie
potrafiłem) odczepiać wagoników, a chciałem czasami kolejkę zamienić na tramwaj. Znalazłem rozwiązanie 
w postaci młotka. Był to ktoś powie akt wandalizmu, za co spotkała mnie na bolesna kara ze strony rodziców.
Dzisiaj pamiętam jednak nie karę, mimo że była sroga ale to, że rozwiązałem denerwujący problem. Przykład może
nie jest adekwatny do omawianej powyżej sytuacji, ale rozwiązanie myślę , że godne polecenia.  
                       

Zmieniony: Sobota, 13 Marzec 2010 13:28
 
Komentarze (1) Komenatrze zostały zamknięte
MYŚLI MARKA
1 Poniedziałek, 15 Luty 2010 13:21
EDWARD W
DZIĘKUJE CI MARKU ZA TRAFNE I POTRZEBNE ANALIZY , SZCZEGÓLNIE POTRZEBNE DLA MŁODYCH I DLA ZAGUBIONYCH SOLIDARNOSCIOWCÓW ( nie mylic ze zdrajcami)
szacunek od edka w z lubina