|
Super Prezydent –
Kanclerz, a dlaczego nie - Jego Cesarska Wysokość
Czyli jak odstawić świnie od
pańskiego stołu.
Ledwie
przebrzmiały echa wielkiego zgiełku wywołanego przez Wielką Orkiestrę Przemocy i Terroru, a nasi
super altruistyczni politycy, nasi dobrodzieje zgodnie z obowiązującym rytmem
wyznaczonym przez tę orkiestrę,
równie
szczerze chcą nas uszczęśliwić i pomóc nam ze wszystkich sił. Jedni „wciskają
nam kit”, że super
Prezydent uczyni z Polski krainę szczęśliwości, według
drugich dobrobyt przyniesie nam kanclerz.
Jedni i drudzy
przerzucają i licytują
się bezużytecznymi pomysłami, wszystko oczywiście z myślą o dobru społeczeństwa.
„On mi wilcze doły, a ja go bukłaczkiem”, jak
w serialu „Czarne Chmury”, okładają się wzajemnie i nieustannie
z troską aby
nie zrobić sobie krzywdy, a jedynie przykuć uwagę obywatela i przekonać go, jak
bardzo się starają
i poświęcają, aby mu ulżyć i polepszyć jego los. Jeszcze
niedawno nieco bawiły mnie różnego rodzaju ruchy
monarchistyczne, ale po tych
ostatnich wygłupach nachodzą mnie myśli, że może przydałby nam się monarcha,
który pogoniłby to całe bydełko batogiem, a skoro już, to dlaczego król a nie
cesarz. Warunek jest jeden, nie może
to być Radek S.( i jemu podobni) pozujący
na arystokratę, cedzący słowa jak Jolka Kwaśniewska. Taki on arysto -
krata jak
ona dama, choć w zestawieniu z Owsiakiem można by się nabrać. (Chyba, że żona
ministra ze względu
na pochodzenie ma coś wspólnego z królami judzkimi - ale w
świecie arystokracji ten rejon geograficzny się nie
liczy, bo tam każdy kto
miał 10 kóz i dwa namioty tytułowany był królem).
Zacząłem zdawać sobie sprawę ileż to atrakcji niesie za sobą monarchia, nie
wspominając o niepodważal -
nych i niekwestionowanych, oczywistych pozytywach takiego
ustroju, a że są również wady i wypaczenia, to
wiemy, żaden ustrój nie jest od
nich wolny. Weźmy na przykład takiego króla Hiszpanii Jana Karola, który
potrafi
publicznie ukrócić rozpasanie i swawole miedzianoskórego prymitywa z
Wenezueli (mimo, że to ukochany przez
lud prezydent), nakazując publicznie „zamknięcie gęby”.
Indiańcowi znad Orinoko można wiele wybaczyć, trak -
tować go z przymrużeniem oka,
ale jak nasz monarcha musiałby się odzywać do rodzimych dzikusów, aby ich
przywołać do porządku i jednocześnie nie uchybić powadze monarszej? Myślę , że
zwrot typu „zamknij ospowatą
mordę” do cenzora tekstów piosenek młodzieżowych z
Urzędu Cenzury na ulicy Mysiej w latach 80, w reakcji na
jego obłudę, bezczelność, butę i ignorancję przyjęty byłby z nieskrywaną radością i
zrozumieniem, a jednocześnie
zakończył wymuszaną medialnie modę na miłość
do „Jąkatego Jurka”, sprowadzając go do
roli na którą zasługuje.
Są jednak „chamy” w naszej ojczyźnie innego kalibru,
panoszą się na Wiejskiej i w innych instytucjach kalając je
i deprawując, co
począć z tą hołotą. Żeby się Jego Wysokość zniżył ze słownictwem do rynsztoka
to i tak nie
przyniesie to spodziewanej reakcji, pała nazwana dla podniesienia
rangi buławą, była by skuteczniejsza i bardziej
by się dla tej hałastry
przydała.
Można sobie żartować do woli, a tu sytuacja robi się
dramatyczna, wybito nam przez ostatnie czasy elity
doszczętnie, jednocześnie
wprowadzając takie mechanizmy społeczne i taki ład ekonomiczno - prawny, który
skutecznie uniemożliwia reaktywację tychże elit. Sytuacja robi się patowa, nie
ma siły społecznej, która odbudo -
wałaby państwo na zdrowych zasadach. W próżnię wepchnęła się „dzicz” uzurpująca
sobie prawa do których
nie ma predyspozycji i moralnego mandatu, mało tego,
betonująca scenę polityczną, pragnąc
zawłaszczone
podstępem przywileje zachować na zawsze - na naszych oczach powstaje kraj obłudny i
autorytarny.
Najpierw wprowadzono próg pięcioprocentowy, podobno po to,
aby sprawniej procedować w parlamencie,
po kilku latach wprowadzono
finansowanie patii politycznych przez państwo - to po to, aby mafia nie finansowała
polityków
- takie znaleziono tłumaczenie dla
społeczeństwa. Naprawdę zaś, chodzi o uniemożliwianie obywatelom
realnego
wpływania na wybór władz, chodzi o stworzenie zamkniętego kręgu
„namaszczonych”, wyłącznie z
którego obywatele będą mogli wybierać swoich
przedstawicieli - czyli nie będą mieli
żadnego wyboru. Dodajmy do
tego barierę 100 tysięcy podpisów przy kandydowaniu
na prezydenta, którą mają szansę przekroczyć ci, co mają
dostęp do końcówek
PESEL, czyli przedstawiciele władzy. Wszyscy wtajemniczeni doskonale wiedzą, że
zebranie
w krótkim czasie takiej ilości podpisów, przy olbrzymiej niechęci
społeczeństwa do polityków i polityki,
jest nierealne.
System wyborów samorządowych to już jest popis celowo
wprowadzonych mechanizmów antydemokratycznych.
Lokalny niezależny lider, autorytet cieszący się olbrzymim szacunkiem i
popularnością , o ile nie należy do któregoś
z gangów zwanych partiami, nie ma
szansy być wybranym - to jest
demokracja. Ten zdegenerowany układ polit -
yczny tak się zabezpieczył barierami
wyborczymi, że mimo oczekiwań społecznych na zmianę sceny politycznej,
niemożliwe
jest jego usunięcie. Możemy wybierać między większym a mniejszym złem, to już
przerabialiśmy.
Demokracja staje się frazesem i fasadą za którą skrywają się
oszuści. Nie należy zapominać o pomyśle, unie -
możliwienia startowania w wyborach
karanym. W Polsce, gdzie w myśl obowiązującego chorego systemu
prawnego,
każdego można pozbawić wolności w każdej chwili, a to czy tak się stanie czy
nie, zależy tylko i
wyłącznie od widzimisię organów ścigania i tak zwanego
wymiaru sprawiedliwości, za jakiś czas zabraknie
obywateli z biernym prawem
wyborczym. Ta niekonstytucyjna, niedemokratyczna szykana dotyka oczywiście
„pospólstwa”, posłowie, sędziowie,
prokuratorzy, policjanci i politycy są w zasadzie nietykalni, bo wiąże ich nić
wzajemnych mafijnych porozumień i układów. Mamy
„praworządny” kraj w którym bez problemów skazuje się
staruszków za
zniszczenie chwastów wycenionych na 10 złotych, a niemożliwym jest ukaranie
policjantów -
morderców czy polityków kradnących miliony.
Wszystko o co walczono nagle staje się nieważne.
Niepodległość, wolność - to zostaje
zepchnięte na
margines, w miejsce tych wartości podsuwa nam się nachalnie inne,
obce, dotyczące równouprawnienia
wszystkich i wszystkiego, byle nie praw
jednostki. Przecież „za komuny” również narzucano nam walkę o jakieś
mętne cele
i o niezidentyfikowany ogół, to jest powrót do przeszłości, tylko w zmienionej
rozwojem technologicz -
nym scenerii. Skoro tak, to cofnijmy się w czasie i
wybierzmy sobie na przywódcę monarchę. Nie będziemy
marnowali pieniędzy na
wybory, a przede wszystkim nie będziemy żyli w obłudzie i zakłamaniu. Władca w
obawie
przed obaleniem będzie musiał rządzić sprawiedliwie. Takiego końca nie
muszą się obawiać obecnie panujący, ich
gniew ludu nie może dosięgnąć, bo są
wybrani w „demokratyczny” sposób przez naród. Co by powiedziała Unia
Europejska i inne organizacje światowe
stojące na straży tejże Demokracji.
Marek
Koźbiał
PS. Przy okrągłym stole
powstał ten bandycki system i mechanizmy. Dziwić powinno, że przez 20 lat
system
„wypluwa” wszystkich którzy nie respektują zawartego wtedy układu i chcą
dostać się na pole gry. Ta prawdziwa
demokracja jest bezsilna wobec tego przymierza
ciemnych mocy. Polakom proponuje się układankę podobną do
kostki Rubika. Niby
bez przerwy zmienia się układ, jak przy wyborach, mają miejsce różne kombinacje
i konfiguracje,
ale efekt końcowy jest znany, przecież w zabawie biorą udział
zawsze te same elementy, nie ma innych możliwości.
Będąc dzieckiem otrzymałem w prezencie kolejkę, która
mnie denerwowała bo nie mogłem (albo nie
potrafiłem) odczepiać wagoników, a
chciałem czasami kolejkę zamienić na tramwaj. Znalazłem rozwiązanie
w postaci młotka. Był to ktoś powie akt
wandalizmu, za co spotkała mnie na bolesna kara ze strony rodziców.
Dzisiaj
pamiętam jednak nie karę, mimo że była sroga ale to, że rozwiązałem denerwujący
problem. Przykład może
nie jest adekwatny do omawianej powyżej sytuacji, ale
rozwiązanie myślę , że godne polecenia. |
szacunek od edka w z lubina