Rocznica ... PDF Drukuj Email
Wpisany przez jorek   
Wtorek, 27 Lipiec 2010 19:22

                                                                            1 sierpień 2010
                        Rocznica Powstania Warszawskiego

 

    Członkowie i sympatycy Stowarzyszenia „Solidarność Walcząca” Mazowsze 
         spotykamy się w dniu
1 sierpnia 2010 roku o godzinie 16.15
    przed Bramą Główną Cmentarza Wojskowego na warszawskich Powązkach.

    Członkowie Stowarzyszenia proszeni  są o założenie koszulek organizacyjnych.
    Obecność obowiązkowa.

                                   Sekretarz Stowarzyszenia „Solidarność Walcząca” Mazowsze – Jerzy Bogumił

 

Zmieniony: Wtorek, 27 Lipiec 2010 19:29
 
Beztroski rząd ... PDF Drukuj Email
Wpisany przez jorek   
Wtorek, 27 Lipiec 2010 19:36

Poczucie, że we własnym kraju nie staną się obywatelami drugiej kategorii, może zapewnić Polakom tylko
sprawne i suwerenne państwo. Szkoda, że problemu nie widzi rząd, zajęty głównie analizą własnej popularności.

Beztroski rząd, przejęci obywatele

Przez ostatnie dwie dekady niemal pogodziliśmy się z faktem, że zamiast krępującej nadopiekuńczości Polski
Ludowej mamy państwo, które praktycznie wycofało się z większości swych tradycyjnych funkcji. Ludzie coraz
częściej leczą się i uczą za własne pieniądze, zarobione zresztą zagranicą lub w ponadnarodowej korporacji.
Wielka narodowa trauma z 10 kwietnia przypomniała nam jednak, że nawet najbardziej zaradna społeczność
nie jest samowystarczalna w takich dziedzinach jak zbiorowe poczucie bezpieczeństwa, polityka zagraniczna,
system finansowy, energetyka, strategiczna infrastruktura, zarządzanie w sytuacjach kryzysowych.
Co teraz będzie z Polską

W tamtą tragiczną sobotę poczuliśmy się, właśnie jako wspólnota narodowa, zaatakowani i ugodzeni. Przeżywaniu
bólu towarzyszyły lęk, niepewność, poczucie zagrożenia, choć swoim obawom o przyszłość, a także refleksji nad
kiepskim stanem państwa Polacy dawali wyraz w różny sposób. Inaczej rozkładali akcenty, używali odmiennego języka.

To zrozumiałe, że profesor Jacek Trznadel, który jeszcze w czasach PRL zajął się dokumentowaniem katyńskiego
ludobójstwa, nieco inaczej zareagował na gwałtowną śmierć blisko stu ważnych dla polskiego państwa osób niż
młodzi Polacy, dla których wyjazdy na studia czy do pracy za granicą stanowią niemal element codzienności, podobnie
jak wakacyjny łyk egzotyki lub świąteczne wizyty w kraju ojczystym w ramach oferty last minute. A przecież ci młodzi, jako 
zbiorowość niezbyt pewnie skłonni do myślenia o Polsce w kategoriach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, apel o powołanie
międzynarodowej komisji technicznej dla zbadania przyczyn smoleńskiej tragedii, jaki prof. Trznadel (syn urzędnika
administracji państwowej II RP) wystosował do premiera Tuska, przyjęli za swój.

Ruch 10 Kwietnia

W liście otwartym, z 19 kwietnia 2010, potrzebę powołania międzynarodowej komisji prof. Trznadel umotywował dwojako:
publiczną rolą ofiar – zginął prezydent RP oraz grono osób kierujących najważniejszymi instytucjami państwa – oraz faktem,
że do zdarzenia doszło na terytorium obcego kraju. 12 maja list, pod którym podpisało się już około 40 tysięcy osób z Polski
i zagranicy, został przesłany premierowi pocztą. Dwa tygodnie później (27 maja) w biurze podawczym KPRM uczony osobiście
złożył zgromadzone przez siebie podpisy. Ich liczba, łącznie z tymi, które zebrał Ruch 10 Kwietnia, sięgnęła 55 tysięcy.

Skąd się wziął Ruch 10 Kwietnia? Powstał w kręgu organizacji społecznych, które pragną uczcić pamięć ofiar tragedii
smoleńskiej i wyrażają zaniepokojenie biernością polskich władz w wyjaśnianiu okoliczności katastrofy – czytamy w
oficjalnej autocharakterystyce, którą można znaleźć w witrynie www.ruch10kwietnia.org

R10K, trochę amorficzny, raczej zadaniowy, rodzaj nowoczesnej lekko improwizowanej struktury sieciowej, włączył się w akcję
zbierania podpisów pod listem Jacka Trznadla. Własne działania ograniczając przede wszystkim do aktywności w internecie.
Jednak happening „Trzy pytania – trzy postulaty”, zorganizowany 10 lipca, dokładnie w trzy miesiące po Smoleńsku, na stołecznym
placu Piłsudskiego, sprawił, że o Ruchu zrobiło się głośniej w mediach.

– Bezpośredni udział w zdarzeniu, mającym lepiej uzmysłowić nam rzeczywistą wielkość samolotu oraz niewymierną skalę
poniesionych strat, wzięło udział 130 wolontariuszy, ale na placu zgromadziło się też około 2 tys. osób – mówi „Tygodnikowi
Solidarność” Joanna Potocka, rzecznik R10K. Potocka podkreśla, że akcja z wizualizacją smoleńskiej katastrofy, która tak
zbulwersowała Pawła Grasia, miała stać się jedynie wehikułem dla kilku ważnych pytań i postulatów.

Pozycja ministra Arabskiego

Te trzy pytania, które wciąż stawiają sobie Polacy, są bardzo proste, wręcz elementarne: Dlaczego do tego doszło? Jak zginął
prezydent RP i 95 towarzyszących mu osób? Jakie skutki niesie to zdarzenie dla Polski, dla naszego zbiorowego bezpieczeństwa?
Niestety, ze względu na postawę rządzących aktualność tych pytań raczej rośnie niż maleje. Dlatego też ich konsekwencją są trzy
sformułowane przez ruch postulaty: utworzenie międzynarodowej komisji technicznej; odzyskanie wraku samolotu, czarnych
skrzynek i wszelkich dowodów, stanowiących własność państwa polskiego; otoczenie należytą opieką rodzin ofiar katastrofy.
Nasza dzisiejsza wiedza o braku postępu w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy oraz niekonkluzywności prowadzonych śledztw wstępne
obawy prof. Trznadla zmienia, niestety, w konkret o fatalnych dla Polski konsekwencjach geopolitycznych. 
Tym bardziej mogła rozczarować odpowiedź, jakiej prof. Trznadlowi oraz Ruchowi 10 Kwietnia w imieniu premiera RP udzielił
minister Tomasz Arabski, pisząc, że nie widzi ani potrzeby, ani realnej możliwości prawnej dla powołania międzynarodowej komisji.

Coraz trudniej jednak zbywać dziś obywateli. W odpowiedzi na list premiera z 22 czerwca, podpisany przez Tomasza Arabskiego,
zarząd Stowarzyszenia R10K nie tylko ponowił swój wniosek „o powołanie międzynarodowej komisji technicznej”, ale jak najsłuszniej
 – na podstawie art. 24 kpa – zaapelował do Donalda Tuska o wyłączenie ministra Arabskiego z pilotowania tej sprawy, „w związku
z brakiem rękojmi bezstronności”. Uzasadniając swój postulat, autorzy powtórzonego listu do premiera przypomnieli, że po pierwsze,
„Tomasz Arabski brał udział w przygotowaniach prezydenckiej wizyty na terytorium Federacji Rosyjskiej w dniu 10 kwietnia 2010”, 
a co gorsza, to właśnie on, jako dysponent floty powietrznej dla najważniejszych osób w RP, uczestniczył „w odmowie postawienia do
dyspozycji Pana Prezydenta samolotu (…) do Brukseli, co było jedną z przyczyn gorszących opinię publiczną konfliktów”.

Pomogą nam Amerykanie?

Pod koniec czerwca pojawił się nowy element w tej żywotnie ważnej dla Polaków sprawie. Peter T. King, kongresmen ze stanu Nowy
Jork, złożył w komisji spraw zagranicznych Kongresu USA wniosek o powołanie niezależnej, międzynarodowej komisji dla wyjaśnienia
przyczyn smoleńskiej katastrofy. Wskazuje się w nim na rozbieżności między wstępnym raportem MAK, sugerującym wyłączną winę
polskich pilotów, a wynikami polskich analiz wskazujących na błędne, mylące komendy z wieży kontroli lotów oraz brak dostępu polskich
śledczych do miejsca wypadku, szczątków samolotu i oryginalnych rejestratorów lotu. Jako okoliczność wspierającą potrzebę powołania
międzynarodowej komisji, wnioskodawca przywołał również fakt, że przeszło 50 tys. obywateli RP podpisało petycję w tej sprawie.
Warto dostrzec pewną ciekawą zbieżność terminów. Projekt rezolucji kongresmena Kinga, o sygnaturze H.RES.1489, został złożony
30 czerwca 2010. I z taką samą datą polska prokuratura zwróciła się o pomoc prawną w smoleńskim śledztwie do amerykańskiego
Departamentu Sprawiedliwości. 
Czy inicjatywę republikańskiego kongresmena poprą inni wnioskodawcy? Jakie są szanse rezolucji Petera Kinga na przejście całej
procedury w Izbie Reprezentantów? I czy poznamy rzeczywisty przebieg wydarzeń z feralnej soboty?
– Wśród ofiar tej bezprecedensowej katastrofy znalazł się zwierzchnik sił zbrojnych i cały sztab generalny jednego z państw członkowskich
NATO. Co więcej, generałowie, którzy zginęli pod Smoleńskiej, byli kształceni w USA za pieniądze amerykańskich podatników, a ważne dla
Sojuszu Północnoatlantyckiego nośniki informacji trafiły w ręce wywiadu Federacji Rosyjskiej, więc Amerykanie mają własne, czysto
racjonalne powody, by interesować się wyjaśnieniem przyczyn oraz dalekosiężnych skutków tej sprawy – ocenia rzecznik Potocka.

  „Tygodnik Solidarność” nr 31, z 30 lipca 2010 

Zmieniony: Wtorek, 27 Lipiec 2010 19:48
 
Ruch 10.04.10. PDF Drukuj Email
Wpisany przez jorek   
Wtorek, 20 Lipiec 2010 11:20

 

                     RUCH  10  KWIETNIA 2010 ROKU
                                          STANOWISKO

 

              Dla nas Krzyż jest symbolem nie tylko chrześcijaństwa ale też symbolem międzyludzkim. 
       Atakujący nas chrześcijanie z Platformy Obywatelskiej i nieliczni funkcjonariusze byłych  
       komunistycznych służb podnoszą jeden z argumentów, że pod tym ZNAKIEM dokonano wiele
       zła. Z ich przybierających na sile ataków słownych, płynie potężna nienawiść, nie tylko do 
       stojącego krzyża ale i do 70-80 letnich kobiet i mężczyzn oraz wspierających ich młodych    
       Polaków. Postanowili oni bronić krzyża do czasu postawienia pomnika lub wmurowania tablicy
       upamiętniającej tragiczną śmierć wszystkich 96 POLAKÓW. Ci którzy chcą usunąć KRZYŻ, tak
       naprawdę uderzają w naszą moralność w polskość, patriotyzm, w DUSZĘ NARODU POLSKIEGO. 

       Dziwi nas ta postawa chrześcijan z Platformy Obywatelskiej i ich stanowisko,  że KRZYŻ dzieli,
       że jest polityczny. Ci szczególni chrześcijanie podnoszą też, że jest to miejsce publiczne –
       urzędowe i że są godniejsze miejsca. Tym samym mówią,  że Pałac Prezydencki jest niegodny,
       że Prezydent – elekt jest niegodny, urząd prezydencki chyba też! A co z miejscem publicznym
       na Placu Zamkowym i KRZYŻEM, który w ręku trzyma Król Zygmunt? A plac Marszałka Józefa
       Piłsudskiego – przecież Papież Polak Jan Paweł II też tam nie umarł.

       Dla nas KRZYŻ jest dobrem wspólnym i zapraszamy do niego wszystkich nawet tych, którzy na
       rozkaz  liderów z Platformy Obywatelskiej pobili nas w nocy z 16 – 17 lipca 2010 r. Nawe tych,
       którzy chcieli Go obsikać, złamać, ukraść. Również tych, którzy kopnięciami przewracali znicze,
       kradli lub niszczyli pisma ulotne, nakleili gumę do żucia na fotografii przedstawiającej Parę
       Prezydencką i świetnie się bawili, każdy swój czyn nagradzając oklaskami i salwą śmiechu.

       Jest nam smutno, że młodzi Polacy i  ich starsi koledzy co noc od 10 lipca 2010 roku dopuszczają
       się podobnych ekscesów czy wręcz przestępstw kryminalnych, że miejsce pod KRZYŻEM  na
       Krakowskim Przedmieściu, to miejsce gdzie można wypić piwo, wódkę, niedopałkiem papierosa
       pstryknąć w KRZYŻ,
że jest świetna beka podczas której bezkarnie można piwem oblać zdjęcie
       Pary Prezydenckiej , zastraszać i ubliżać ludziom którzy przyszli się pomodlić. Przykro nam też,
       żenie mamy od nikogo wsparcia gdy garstką ludzi pilnujemy krzyża a atakuje nas późną nocą 200
       – 300 rozwścieczonych podchmielonych młodych reprezentantów „obozu miłości i porozumienia”.

                     Niezależnie jak będziemy zastraszani, atakowani i bici, to KRZYŻA przed Pałacem
                     Prezydenckim  będziemy bronić. Stał się on dla nas a myślimy, że też dla Narodu
                     Polskiego    ZNAKIEM PRZEBUDZENIA I NADZIEI.
    

         Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym znakiem - Polska jest Polską, a Polak Polakiem.

                                                                                                                                                                Adam Mickiewicz

 

                       

                  Warszawa 17.07.2010r. godz. 9.00 

                          Edward Mizikowski 

Zmieniony: Wtorek, 20 Lipiec 2010 11:50
 
Komentarze (1)
Ruch 10.04.10.
1 Piątek, 23 Lipiec 2010 19:55
Aleksander Pomorski
"Nawalony" jak stodoła Mizikowski pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu nie robi wam dobrej reklamy. Pomimo zasług jakie ma w walce o słuszną sprawę facet jest chyba troszeczkę przemęczony. Powiem krótko - wstyd! WSI 24 kręci, wcześniej czy później zobaczymy to w "Szkle kontaktowym" lub innym ."wiarygodnym" materiale. Chyba, że o to chodzi. Jeżeli tak, to ja wysiadam z waszego wesołego autobusu pod szyldem SW.
Ruch 10.04.2010 PDF Drukuj Email
Wpisany przez jorek   
Wtorek, 13 Lipiec 2010 14:16

 

                                               RUCH 10 KWIETNIA 2010 ROKU

 

 W czasach bezprawia i hańby my Polacy stowarzyszeni w RUCHU 10 KWIETNIA 2010
 ROKU  wychodzimy z inicjatywą do wszystkich środowisk patriotycznych,  a także do
 „obozu miłości i pojednania” aby:

1.      1.  Krzyż postawiony przez Harcerzy, po wciąż niewyjaśnionej tragedii pod Smoleńskiem,
     pozostał przez rok czasu. Tyle bowiem trwa żałoba po osobach najbliższych w cywili -
     zowanych europejskich krajach, w których społeczność w większości jest wierząca
     i opowiada się po stronie KRZYŻA.

2.        2. W tym czasie rozpatrzono różne propozycje, jak my Polacy mamy upamiętnić przed -
     stawicieli Polskiej Elity, która tak jak  i Ich poprzednicy z przed 70 lat śmierć znalazła
     na tej samej ziemi.

 

     Jako RUCH 10 KWIETNIA 2010 ROKU proponujemy aby Pałac Prezydencki
     przeznaczyć na  muzeum pt
. "Katyń 1940  -  Smoleńsk 2010".

 

    Żadna, nawet najbardziej totalitarna władza, nie zdołała wykorzenić w Polakach
    dążenia do
WOLNOŚĆI I NIEPODLEGŁOŚCI.

    Ta władza również nie zastraszy Nas i nie zagłuszy w Nas dążenia do wyjaśnienia
    tajemnicy smoleńskiej pułapki.

 

   Zapraszamy do obrony KRZYŻA i współpracy.

 

 

   Warszawa, 13.07.2010r

                                                                                                                                                                      Edward Mizikowski

                                                                                                                                                                      888-702-149  

Zmieniony: Wtorek, 13 Lipiec 2010 14:34
 
Komentarze (4)
Ruch
4 Piątek, 23 Lipiec 2010 12:36
Kacper
To co Mizikowski wyprawia dublując każdą powstałą organizację, ruch czy inicjatywę to krecia robota. A te teksty, które płodzi i zamieszcz na waszej stronie i pod krzyżem kompromitują i Solidarność Walczącą i samą ideę obrony krzyża.
Poparcie dla inicjatywy
3 Poniedziałek, 19 Lipiec 2010 17:24
Kazimierz Wnuk z Łodzi
Popieram i solidaryzuje się z działaniami podjętymi przez Ruch 10 kwietnia 2010 r. i Pana Edwarda Mizikowskiego w obronie krzyża pod pałacem prezydenckim.
razem
2 Poniedziałek, 19 Lipiec 2010 08:37
Edward
Edku ,naprawdę wielkie dzieki za taką właśnie waszą postawę która jest dla wielu w Lubinie także naszą. podpisuję się w kazdej chwili i każdą taką waszą inicjatywę. Jesteśmy razem i prosimy o wszelkie informacje o akcjach. koniec z pobłażliwoscia dla dyktatury (dla zdrajców), która ze społeczeństwa robi przygłupów czesto nie myślacych.
z szacunkiem edward wóltański
Ruch 10 Kwietnia
1 Niedziela, 18 Lipiec 2010 16:26
Pytek
Czy z faktu ze pan Mizikowski podpisał się pod powyższym apelem , z nagłówkiem, Ruch 10 Kwietnia, oznacza, że pan Mizikowski jest załozycielem tego Ruchu bo dla mnie jest to jawna nieprawda i wprowadzanie kogokolwiek w błąd. Po prostu kłamstwo.
Wygrał gorszy ... PDF Drukuj Email
Wpisany przez jorek   
Wtorek, 06 Lipiec 2010 03:23

                                                             Wygrał gorszy kandydat

            Dlaczego gorszy?
1. Uwikłany w niejasne finansowe i osobiste zależności od ludzi związanych z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Pan Prezydent 
     elekt był jedynym posłem Platformy Obywatelskiej, który na początku poprzedniej kadencji Sejmu głosował przeciwko ustawie 
     rozwiązującej WSI. Te zależności są do dziś skutecznie skrywane przed opinią publiczna przez Pana Prezydenta i jego otoczenie.  

  1. 2. Całkowicie dyspozycyjny wobec własnej formacji politycznej. Urząd Prezydenta, który według Konstytucji RP ma być czynnikiem
         równowagi politycznej Państwa, przejęła osoba nie przejawiająca wyrazistości i odrębności w swojej Partii.  
  2. 3.  Po tragicznej śmierci śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pan Marszałek Komorowski w trakcie pełnienie funkcji Prezydenta nie 
         zdobył się na gest uszanowania woli Zmarłego. Podpisywał ustawy i obsadzał stanowiska według własnego, partyjnego widzi mi się.  
  3. 4.  Pana Prezydenta poparły siły i środowiska mocno związane z pokomunistyczną i agenturalną częścią „okrągłego stołu”, z „grubą
         kreską” Premiera Mazowieckiego z kosmopolitycznym nurtem „Gazety Wyborczej”. Siły te od 20 lat zakłamują przeszłość, promują 
         prywatę i uległość wobec europejskich i rosyjskich polityków, nie dbają o naród, o ekonomiczną i symboliczną pozycje Polski w świecie. 
  4. 5.  Pan Prezydent jest bez wątpienia wyrazicielem bogatszej, uprzywilejowanej i zadowolonej z obecnego stanu rzeczy części społeczeń-
         stwa. Światowy kryzys nadciągający nad Polskę skonfrontuje profitentów systemu z warstwami pokrzywdzonymi. Czy ten Urząd 
         Prezydenta będzie odpowiednim mediatorem w stanie zawirowań społecznych? Źle to widzę.  
  5. 6. W trakcie kampanii Pan Prezydent nie zdobył się na żadną oryginalność. Jego sądy i opinii były pod publiczkę, zamknięte w
         kokonie poprawności politycznej, ocierały się o niekompetencje.

           Dlaczego wygrał?

  1. 1.  Obóz polityczny Prawa i Sprawiedliwości i jego zagorzali zwolennicy, po tragedii smoleńskiej ulegli złudzeniu, że społeczny szok jaki
         ona wywołała, sam z siebie wystarczy, by przezwyciężyć uprzedzenia i niechęci wobec lidera tego obozu Jarosława Kaczyńskiego. 
  2. 2.  Strona przegrana nie dopuszczając myśli o porażce, parła wspólnie ze swoimi przeciwnikami do podziału sceny politycznej na dwa
         obozy: „my” i „oni”.  W efekcie wygrali „oni”, a podziały społeczne uległy wyostrzeniu.
  3. 3.  Środowisko PiS nie podjęło próby poszukania i poparcia kandydata nie obciążonego takim potężnym, negatywnym elektoratem
         z jakim zderzył się Jarosław Kaczyński. 
  4. 4.  Wobec dramatu powodzi dziejącego się w trakcie kampanii obaj główni kandydaci przyjęli podobną strategię: nie ogłaszać stanu
         klęski żywiołowej. Interes PO i pana Marszałka był tu jasny. Dobrze wyczuły to sprzyjające im media i też nabrały wody w usta. 
         Dlaczego scenariusza odłożenia wyborów obawiał się Jarosław Kaczyński? Dlaczego PiS z pozostałymi partiami parlamentarnymi
         zlekceważył istniejące prawo i interesy poszkodowanych powodzian? Niepojęte.  
  5. 5.  Trudno ocenić skuteczność taktyki zmiany wizerunku Jarosława Kaczyńskiego. Wiedza o powiązaniach Pana Komorowskiego jest      
         w kręgu PiS dobrze znana. Czemu tych poważnych zarzutów nie postawiono w kampanii. W imię iluzorycznych, wizerunkowych 
         korzyści nie przekazano społeczeństwu prawdy o kontrkandydacie.  
  6. 6.  Pan Kaczyński, podobnie jak Pan Komorowski nie próbował wyjść poza zaklęty krąg poprawności ekonomicznej. Jak można było
         szczycić się obniżkę podatku, za rządów PiS, dla najlepiej zarabiających  i sugerować, że to właśnie uratowało nas przed kryzysem.
         Takie poglądy tylko mieszają w głowach zwykłym ludziom i służą skrajnym liberałom. Co mają one wspólnego z solidarną Polską?

      Przyszłe, niczym nie ograniczone rządy PO i dyspozycyjnego wobec niej Prezydenta niczego dobrego narodowi nie wróżą. Obym się mylił. 

 

   Kornel Morawiecki

 

   05.07.2010